Kask motocyklowy – najlepszy przyjaciel motocyklisty cz.2

Witajcie ponownie, obiecałem ostatnio, że swój wywód na temat istoty posiadania kasku motocyklowego, podzielę na dwa oddzielne artykuły i w jednym opisze swoją sytuację, która sprawiła, że posiadałem ogromną ilość stresów i zdarzenie, w którym brał udział niestety mój przyjaciel, jednak na szczęście jemu również nic poważnego się nie stało, ponieważ tak samo jak ja, posiadał na głowie kask motocyklowy.

Różnica w naszych sytuacjach była taka, że ja jechałem przez las i musiałem uważać na wszelkiego rodzaju korzenie, natomiast on podróżował po pięknej jakże i zakorkowanej stolicy i drogi szybkiego ruchu, a jak wiadomo w takich miejscach korek mówi się na wzmożony ruch. Pasuje mi do całej sytuacji pewne określenie, a chodzi mianowicie o stwierdzenie “jazda po Warszawsku”, czyli wymuszanie, wyprzedzanie, dojeżdżanie maksymalnie do zderzaka i kręcenie pojazdów maksymalnie jak się da, byle wyprzedzić jeden samochód przed światłami. Wiadomo również, że niezależnie od miasta w jakim się znajdziemy, ludzie nie zawsze podchodzą do motocyklistów i celowo zajeżdżają im drogę – tak też było w tej sytuacji.

Od początku.

Jaki kask bierze udział w tej historii? Podobnie jak to miało miejsce w którym przypadku, jest to produkt ze średniej półki, a dokładnie chodzi o kask motocyklowy HJC CS-15, który można kupić już w cenie 399 złotych. Jest to produkt integralny, czyli z góry nastawiony na miasto i trasę, do maszyn sportowych.

Jeśli chodzi o sam proces kolizji, nie mogę powiedzieć, że mój znajomy był bez winy, ponieważ jednak prędkość z którą jechał była nadmierna prędkością. Jednak zajechanie drogi przez kierowcę auta, było z czystą premedytacją, ponieważ zjechał on z prawego pasa na lewy, przejeżdżając od razu przez środkowy, więc takie zachowanie powinno być karane próbą zabójstwa, gdyż wiedział o możliwości poważnej kolizji.

W odpowiedniej chwili, jednak przyjaciel położył maszynę i prawdopodobnie sytuacja była do uratowania bez kolizji, jednak gwałtowny manewr w prawą stronę mógł skończyć się o wiele gorzej i zwyczajnie została w tym momencie wybrana bezpieczniejsza opcja.

Jak wiadomo szlifu nigdy nie zaplanujesz, więc motocykl odleciał na boku jako pierwszy i biker za nim, próbując maksymalnie szybko wyhamować swoim ciałem przy użyciu stroju. Przyjaciel jednak nie utrzymał się na łokciach lub zwyczajnie coś poszło nie tak – sam nie jest w stanie tego wyjaśnić, dotknął kaskiem asfaltu i mówi, że ciśnienie w jego organizmie było chyba najwyższe jakie kiedykolwiek posiadał, ponieważ nikt kto tego nie przeżył, nie jest w stanie wyobrazić sobie jaki to jest strach!

Materiał z którego wykonany jest wykonany kask motocyklowy to poliwęglan, czyli dość wytrzymały kompozyt ze średniej półki i o ile na tor się nie nadaje, to w takich sytuacjach jak ta, zdał egzamin na szczęście i ochronił głowę przed urazami. Posiada on również zapięcie mikrometryczne, którego szczerze mówiąc nie jestem fanem i jakoś o wiele bardziej ufam opcji DD, jednak jak wiadomo, niestety nie można mieć wszystkiego.

Co dalej?

Z tego co wiem, przyjaciel kupił w tym momencie o wiele droższy “garnek”, ponieważ stwierdził, że kaski motocyklowe to nie jest pole, na którym należy szukać oszczędności i już woli kupić trochę tańsze buty i mieć mniejszy komfort w czasie jazdy. Pozostał on jednak przy firmie HJC i wybrał dla siebie Kask Integralny HJC IS-17 i szczerze mówiąc, po takiej sytuacji, jeśli zmieniłbym w tym momencie kask na integrala, to sam bym bardzo chętnie wybrał tego producenta, gdyż jestem w stanie mu zaufać.